Tak złożyło się że dotarłem tam przed wielkimi rewolucjami jakie mają tu nastąpić… Żeby tam się dostać trzeba było pokonać chaszcze, poparzyć co nie co słynnym barszczem, ominąć teren wojskowy i nie utonąć w mokradłach… teraz usypany jest dojazd a na przyległy teren wjechał sprzęt trochę zmieniający urok tego miejsca. W pewnym sensie jestem zły a zarazem zadowolony że coś tam się zaczyna dziać… z jednej strony zalazłem tam rozpoznanie by zaciągnąć tam jakąś młodą parę lub też wykorzystać to miejsce na klimatyczną sesję i raczej nici z tego… z drugiej strony nieoficjalnie wiem że miejsce będzie odrestaurowane i przysposobione do celów rekreacyjno, turystyczno powiedzmy kulinarnych… No cóż reportaż ślubny w takim miejscu też super sprawa…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *